„Konkurs na żonę” – recenzja książki

Przypadkowo na mojej półce z książkami znalazła się powieść „Konkurs na żonę” polskiej pisarki Beaty Majewskiej. Sięgnęłam po nią i przepadłam. W życiu przeczytałam naprawdę wiele książek, od Agathy Christie, od której zaczął się mój romans z kryminałem, po literaturę psychologiczną, trudną jak Dostojewski, Tołstoj, ale nie omijałam też kasowych pozycji współczesnych jak na przykład trylogia o Grey’u („50 twarzy Greay’a”), której jestem wielką fanką. I teraz czytam sobie taką prostą powieść o miłości, o Krakowie, o perypetiach początkującej studentki z bogatym amantem. Nie jest to nic odkrywczego ale czyta się naprawdę nieźle. Książkę można śmiało zaliczyć do kategorii rozrywka bo „połyka” się ją w kilka wieczorów. A to duży plus. Każdy potrzebuje wieczorem oderwać umysł od problemów. Czytanie książek przed snem jest znakomitym relaksem pod warunkiem, że nasz umysł nie męczy się tym czytaniem.

„Konkurs na żonę” to historia miłosna Łucji i Hugona. Hugo jest trzydziestoletnim kawalerem, który musi się ustatkować jak najprędzej, bo inaczej nie wypełni testamentu swojego wuja i nie otrzyma po nim spadku. Choć Hugo to bogaty młody człowiek, ambitny prawnik, to jednak nie może przepuścić takiej okazji i organizuje konkurs na żonę. I tu pojawia się naiwna i niczego nieświadoma Łucja. Prosta ale mądra dziewczyna z podkrakowskiej wsi. Konfrontacja tych dwojga da efekt zabawny ale też romantyczny. Widzę sporo nawiązań do Grey’a, autorka z pewnością inspirowała się historią Christiana i Anastasi.

Dan-Sha-Ri czyli jak posprzątać by oczyścić swoje serce i umysł

dan-sha-ri

Chciałabym podzielić się z Wami moimi refleksjami na temat książki Hideko Yamashita. W zasadzie refleksjami jakimi wypełnił się mój umysł po przeczytaniu jej. O książce powiem tylko, że jest dobra i warto było ją przeczytać bo na pewno wpłynęła na moje życie. Oprócz tego, że Hideko nauczyła mnie sprzątać, to uświadomiła bardzo ważną rzecz. Jak bardzo staliśmy się konsumpcyjni, jak bardzo pragniemy posiadać i jak jesteśmy przez to zniewoleni. Przedmioty nami rządzą a nie my nimi. Mało tego, zakopujemy się w nich coraz bardziej przez co nasze „ja” jest schowane gdzieś za stertą niepotrzebnych ciuchów i setki lakierów do paznokci w kolorze czerwonym… Tymczasem, kiedy my mamy tyle zbędnych rzeczy, po drugiej stronie globu ktoś marzy o ciepłej kurtce czy butach aby nie musiał chodzić boso… No właśnie. W ciągłym pędzie kupowania zapominamy się dzielić. Kupowanie jest ok jeśli rzeczy, których już nie używamy przekazujemy dalej. I taka myśl mnie naszła, Ikea, którą zresztą uwielbiam, – wynalazek naszych czasów, sklep na każdą kieszeń dla spragnionych pięknego i uporządkowanego mieszkania: szafy, przegródki, pudełka, koszyczki, milion możliwości jak uporządkować i zmieścić wszystko w naszym małym M3. Do tej pory, ja też myślałam, że to jest super, i każdy kupiony koszyczek, pudło zapełniałam wierząc, że nad wszystkim panuję… Błędne koło, bo ja wcale nie potrzebowałam przechowywać tych wszystkich rzeczy. Od tygodni trwają u mnie czystki w mieszkaniu. Wszystkie akcesoria do przechowywania z Ikei stoją puste, teraz ich się muszę pozbyć. Wyniosłam z domu wiele worków ciuchów, zabawek, starych płaszczy i kurtek bo wierzyłam, ze może jeszcze je założę. Zostawiłam tylko to co naprawdę używam w danej chwili, nic na mnie nie czeka na ‚kiedyś’. Nie wyrzucam bo to nie ekologiczne, ja przekazuję dalej. Oddaję lub sprzedaję. Ludzie chętnie kupują używane rzeczy. Ja sprzedaję czasem za symboliczną kwotę bo nie chodzi o to, żeby zarobić, ale żeby być jednocześnie eko. Musimy być mądrzy w podejmowaniu decyzji, bierzmy na siebie odpowiedzialność.

Zachęcam do kupienia i przeczytania książki Hideko. A potem przekażcie ją waszym mamom 😉 Do kupienia w empik.

Najnowsze komentarze

    Archiwa

    O mnie

    Życie jest proste. Szczęście jest w naszej głowie. Wierzę, że w życiu wszystko zależy od nas samych, to my je kreujemy. Niczego nie szukam, bo mam wszystko. Czasem tylko trochę więcej słońca by się przydało.

    Obecnie moje życie jest przepełnione obowiązkami domowymi i opieką nad dwójką maluchów. I cieszę się, każdą chwilą, którą mogę spędzić w ten sposób. Życie jest piękne w każdym momencie.