Idealne ciasto czekoladowe

Na pewno, każdy z Was ma w swojej głowie, lub na kartce przepis, z którego korzysta od lat. Ja mam taką kartkę, która ledwo „wygląda” i jest na niej przepis na ciasto marchewkowe i ciasto do pizzy. Kartka jest podarta, brudna, luzem (trzymamy ją w książce kucharskiej), i wciąż jej używamy. Nie mam głowy do zapamiętywania przepisów, co najwyżej robię na „oko”, ale gdy potrzebuję czegoś pewnego, taka kartka się przydaje. Czytaj więcej

Karaluchy w mojej kuchni, czyli słodkie życie bez cukru

„Jest coraz gorzej. Błąkam się po kuchni, otwieram szafki, szukam co by tu zjeść, żeby zaspokoić głód. Nie pomaga kanapka z serem… Tak naprawdę wcale nie jestem głodna. To mój mózg dopomina się zastrzyku energii w postaci cukru. Nie mogę już patrzeć na daktyle. Wyglądają jak zasuszone karaluchy. Co z tego że słodkie, to nie to. Pomagają przez chwilę orzechy. Najlepsze są nerkowce. Słodkie i miękkie. Zjadam je garściami. Mam świadomość, ze za parę dni odpokutuje to wysypką na dekolcie.”

Tak pisałam gdy byłam na detoksie od cukru. I od słodyczy. Po urodzeniu dziecka i ciągłym niedosypianiu, karmieniu małego, mój organizm ciągle domagał się zastrzyku energii w postaci cukru. Pochłaniałam wszystko jak odkurzacz, nawet tabliczkę czekolady (żeby nie powiedzieć „tablicę”) w rozmiarze XXL też zjadłam na raz, sama, pewnego wieczoru. I to nie żadna bulimia, żadne tam problemy… Tak naprawdę zanim moja gospodarka hormonalna złapała jakąś równowagę po porodzie, miałam właśnie taki wilczy głód na słodycze. Potem przyszedł detoks (wyrzutów sumienia nie było końca). Ale żeby był kompletny musiałam odmawiać wszystkiego co zawierało cukier. Jedyne na co mogłam sobie pozwolić to słodkie daktyle, bo być może również kaloryczne, ale zdrowe. I to one były moim „ciastkiem” do kawy. Myślałam, że wytrwam w takim celibacie już na zawsze, że można tak żyć. I powiem wam, można. Ale ja świadomie na to się nie decyduję. Zdecydowałam się jednak na rozsądne podejście do tej nurtującej kwestii „jeść czy nie jeść”. Jem ale z umiarem i najlepiej gdy te słodkie pyszności tworzę sama w swojej kuchni a nie kupuję w sklepie. I jeśli czekolada to gorzka i dobrej marki, co z tego że droga jeśli i tak będę ją jadła przez tydzień 😉 Kolejny raz postawiłam na złoty środek. Odzyskałam równowagę i władzę na sobą. I powoli zatracam się w pieczeniu. Bo można jeść słodko, zdrowo, smacznie.

Przy tej okazji przedstawiam Wam przepis na genialną szarlotkę z orzechami, której przepis znalazłam w książce Moniki Waleckiej, kucharki i blogerki kulinarnej. Przetestowałam już kilka raz, nawet ze śliwką. Ciasto zawsze się udaje i smakuje nieziemsko.

Składniki:

ciasto:
1 szklanka orzechów włoskich,
250 g mąki,
150 g masła,
łyżeczka proszku do pieczenia,
100 g cukru pudru,
3 żółtka.

nadzienie:
6 dużych jabłek,
3 łyżki masła,
100 g rodzynek,
2 łyżki miodu,
1 łyżeczka cynamonu

beza:
3 białka,
3 łyżki cukru waniliowego

Wykonanie:
Orzechy uprażyć na suchej patelni, mogą się nawet lekko przypalić. Zmielić na pył w blenderze i zostawić do ostygnięcia.

Mąkę przesiać z cukrem pudrem, proszkiem do pieczenia i zmielonymi orzechami. Dodać masło i posiekać wszystkie składniki, dodać zółtka i szybko zagnieść ciasto. Podzielić na dwie nierówne części. Mniejszą włożyć do zamrażarki a większą wylepić tortownicę (24 cm), tak aby boki były co najmniej do połowy. Ciasto nakłuć widelcem i wstawić do lodówki na około 2 godziny.

W rondelku rozpuścić masło, wrzucić jabłka obrane ze skórki i pokrojone w plastry. Dodać rodzynki, miód i cynamon, i dusić, aż wyparuje cały sok i jabłka zmienią się w mus. Odstawić do ostygnięcia.

Białka ubić na sztywno, pod koniec dodać cukier waniliowy. Piana powinna być błyszcząca i sztywna. Piekarnik nastawić na 175 stopni.

Na spód ciasta wyłożyć jabłka, następnie bezę i równać łyżką. Kulkę ciasta można już wyjąć z zamrażarki, zetrzeć na tarce, posypać wierzch ciasta. Piec 45 minut.

Udanych wypieków!

Deser kawowo-bananowy na mleczku kokosowym

Moja siostra swego czasu pracowała w pewnej znanej sieciówce – kawiarni, i często raczyła mnie zabawnymi historiami, których zwykła tam doświadczać, oczywiście związanymi z kawą. Niektórzy mają naprawdę specyficzne gusta, o czym się rzecz jasna nie dyskutuje, ale czasami taki barista zastanawia się, po co ktoś zamawia Latte z podwójnym mlekiem bez laktozy (Latte to głównie mleko z małym espresso), albo potrójne espresso bezkofeinowe (!). Skąd ludzie biorą te pomysły. Ale to natchnęło mnie do zrobienia kawowego deseru. Bo kawy tu jest zaledwie mała filiżanka, a więc nie jest to kawa o smaku…, tylko deser o smaku kawy. Smacznego. Zblendujcie poniższe składniki i udekorujcie według uznania. Ja pokusiłam się jeszcze o gałkę lodów czekoladowych. I chyba szybko nie zgłodnieję po takim posiłku. I żeby nie było, to zdrowy deser!

1 mała filiżanka kawy
2 średnie banany
szklanka mleczka kokosowego
łyżeczka siemienia lnianego

Do dekoracji:lody, wiórka kokosowe, banany

Tarta czekoladowo-kajmakowa z solonymi prażonymi migdałami

tarta czekoladowo-kajmakowa

Ta tarta powstała bardzo spontanicznie, jednego wieczoru zrobiłam kajmak, a na drugi dzień pomyślałam, żeby zrobić z niego masę do tary i połączyć z kremem czekoladowym. Pomysł chodził mi po głowie już od kilku dni i cieszę się, że doczekał się realizacji, bo powiem nieskromnie, ta tarta to niebo w gębie!

Spód:
300 g mąki
200 g masła
100 g cukru pudru
1 łyżka śmietany

Mąkę z masłem i cukrem siekamy nożem aż powstaną grudki. Dodajemy śmietanę. Szybko ugniatamy ciasto, aż składniki się połączą. Dajemy do lodówki na pół godziny. Schłodzone ciasto wałkujemy i wykładamy do formy. Pieczemy 15 minut przykryte folią z obciążeniem, a potem jeszcze 13 minut, aż się zarumieni. Spód musi być schłodzony aby móc wyłożyć masy.

Krem czekoladowy:
tabliczka gorzkiej czekolady
serek mascarpone 500 g
3 łyżki kakao
3 łyżki cukru

Mascarpone podgrzewamy w rondelku razem z czekoladą, aż składniki się połączą. Dodajemy cukier i kakao, i jeszcze chwilę mieszamy. Schładzamy w lodówce, aż zgęstnieje, ok godziny.

Krem kajmakowy:
śmietanka 30%
2 łyżki masła orzechowego
2 łyżki kajmaku (może być z puszki, ja robiłam sama dzień wcześniej – gotowałam na małym ogniu w rondelku 2 szklanki mleka/mleka kokosowego + 1 szklanka cukru)

Składniki łączymy w rondelku na małym ogniu podgrzewamy, aż śmietanka się zagotuje. Schładzamy w lodówce.
Migdały siekamy na drobno i podsmażamy na patelni, na koniec solimy.
Na tartę wykładamy krem czekolady, następnie kajmakowy i sypiemy z wierzchu migdały prażone. Smacznego!

Najnowsze komentarze

    Archiwa

    O mnie

    Życie jest proste. Szczęście jest w naszej głowie. Wierzę, że w życiu wszystko zależy od nas samych, to my je kreujemy. Niczego nie szukam, bo mam wszystko. Czasem tylko trochę więcej słońca by się przydało.

    Obecnie moje życie jest przepełnione obowiązkami domowymi i opieką nad dwójką maluchów. I cieszę się, każdą chwilą, którą mogę spędzić w ten sposób. Życie jest piękne w każdym momencie.