My kobiety pistolety

Czy znacie to uczucie, kiedy zdarzy wam się, w końcu wyjść gdzieś z mężem BEZ dzieci? Dla niektórych to może nic nadzwyczajnego, a kto nie ma dzieci i jeszcze tego nie doświadczył, ten nie wie o co chodzi, ale występuje takie zjawisko jak „chyba o czymś zapomnieliśmy Kochanie”.

I oczywiście nie chodzi tu o zapominanie o dziecku, tylko o trudną dla niektórych, albo niemożliwą, chwilową separację od dziecka. Ja bardzo długo karmiłam piersią, i przy Nikosiu historia jest taka sama,  jesteśmy „trochę” ze sobą związani. Nie mamy niani ani babci na miejscu, więc jeśli jedno z nas musi gdzieś wyjść, to drugie zostaje z bąkami, i z oczywistych względów zazwyczaj na mnie pada. No chyba, że idziemy wszyscy. Ale gdy pewnego razu przyjechała babcia i powiedziała „jedźcie sami na zakupy, ja zostanę z Różą (przed Nikosiem)”, to wpadliśmy w chwilową konsternację. Wow, to tak można? Na początku jest dziwnie, po pierwsze nie ma dziecka, nie ma dziecka, które jest koło ciebie 24h całym swoim jestestwem (bo dziecko nie siądzie na fotelu by poczytać książkę, dziecko usiądzie na tobie albo na książce, którą ty próbujesz czytać). Po drugie MY jako mąż i żona, chcąc nie chcąc, nigdy nie byliśmy, odkąd pojawiło się w naszym życiu dziecko, sam na sam w takiej zupełnie zwykłej codzienności jak wyjście na zakupy. A teraz uwaga, drugie dziecko, szanse na bycie sam na sam maleją. Życie z dwójką dzieci jest: głośniejsze, głośniejsze i przede wszystkim głośniejsze. A to oznacza, że szanse na spokojny relaksujący wieczór we dwoje są naprawdę rzadkością. W najlepszym wypadku, jeśli dwa bąki zasną o przyzwoitej godzinie, to owszem, można paść twarzą na podłogę i poleżeć tak parę minut z dużym prawdopodobieństwem, że się zaśnie, albo zebrać się w sobie, ogarnąć siebie, dom i spędzić romantyczny wieczór we dwoje. Jeśli się uda, to można triumfować z lampką wina przed telewizorem. Ale gdy w tej błogiej ciszy zabrzmi stukot szkła, kieliszek o kieliszek, jeden cichy triumfalny toaścik… Młodzieniec otwiera oczy. Jakby miał zakodowane, że jak impreza to on musi. Też tak kiedyś miałam ale byłam wtedy liceum… A teraz dzieciak rządzi.

Dziś M. odprowadził Róże do przedszkola, chodzi od niedawna. Wrócił z kwiatami i KARPATKĄ. Uśmiechnęłam się. Wczoraj sama zrobiłam sobie Dzień Kobiet i kupiłam dwa ciastka w cukierni. Każdego zjadłam po pół i pół zostawiłam mężowi. Ale, że dzień był ciężki i z końcem dnia mogłam mówić o stanie silnego wyczerpania psychicznego, to gdy M. zapytał co to za ciastka, rzuciłam tylko „zostaw! Miały być dla ciebie ale ja je zjem jak uśpię Nikosia!” (dokładnie tak powiedziałam i z dzisiejszej perspektywy muszę przyznać, że to poziom zołzy hard). Ale mąż nie posłuchał i wyjadł resztki karpatki, karpatki na którą miałam taką ochotę. Czy wy też kobiety macie takie dni, że zachowujecie się tak absurdalnie i z byle powodu, na przykład z powodu karpatki, potraficie się wściec? Śmieję się z siebie. Ale kobietę bardzo łatwo jest wyprowadzić z równowagi, prawda?

Ona: Kochanie kupiłam nową sukienkę (długa zielona w kratkę, nowość z Zary)! Jak wyglądam?

On: Jak Amisz.

 

On (z drugiego pokoju, drze się): Kochanie coś się pali w kuchni!!!

Ona: Nic się nie pali! Gotuję!

 

On: Dobrze się czujesz? Wyglądasz na chorą..

Ona: Dobrze się czuję. Jestem niepomalowana.

 

On: W tym idziesz?

Ona: …….

 

Kurtyna.

 

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Najnowsze komentarze

    Archiwa

    O mnie

    Życie jest proste. Szczęście jest w naszej głowie. Wierzę, że w życiu wszystko zależy od nas samych, to my je kreujemy. Niczego nie szukam, bo mam wszystko. Czasem tylko trochę więcej słońca by się przydało.

    Obecnie moje życie jest przepełnione obowiązkami domowymi i opieką nad dwójką maluchów. I cieszę się, każdą chwilą, którą mogę spędzić w ten sposób. Życie jest piękne w każdym momencie.