Śpij Kochanie, śpij…

Dam radę, dam radę, jeszcze parę godzin i Marcin wróci.   Ile to razy walczyłam ze sobą, żeby do niego zadzwonić, rozpłakać się i powiedzieć, „przyjedź, nie daje rady, weź urlop na żądanie, błagam”.

Nie było mnie tu dawno. Odczułam poważne wyczerpanie organizmu. Brak snu, stres, zimowa chandra. Czasem miałam ochotę zakopać się pod kołdrę i nie wychodzić. Ale musiałam wstać, zrobić sobie kawę i owsiankę dla dziecka. Dla mnie tylko kawę, nie miałam ochoty na śniadania. Bardzo powoli budziłam się do życia. Smuta za oknem, brak energii i zmęczenie codziennymi obowiązkami. Odrobina więcej słońca poprawiłaby mi nastrój. Zaczęłam myśleć o wycieczce do jakiegoś ciepłego kurortu. Ale pomysł szybko upadł, jeszcze nie czas, latem. W drodze analizy, co zrobić aby wykrzesać z siebie choć odrobine energii, którą tryska Ania Lewandowska na swoim Instagramie, postanowiłam, że zacznę chodzić wcześniej spać. Skoro i tak czekają mnie nocne pobudki, bo Papuśny Szef Bobas odmawia wypicia butelki ze sztucznym mlekiem, to będę spać tak długo jak to możliwe. A więc kładę się spać o 21, 22. Okazało się, że już po kilku takich nockach czułam się o wiele bardziej wypoczęta. Do tej pory wydawało mi się, że jestem ze stali, że nie śpię, bo taka moja dola, poświęcenie dla dzieci, i że Matka Natura tak nas stworzyła, że jesteśmy w tej kwestii niezmordowane. Odkryłam, że to gówno prawda. Miałam całe mnóstwo energii ale w końcu ona się wyczerpała. Powiedziałam dość. Teraz mój czas. Proszę się mną zająć bo jestem zmęczona. Bo jestem zajebiście zmęczona. Wkładałam więc słuchawki na uszy z muzyką Happysad i resetowałam się po całym dniu. Mąż przejął ster. I odłożyłam też na bok wszystkie zapychacze czasu, nawet książki nie ruszyłam od miesiąca. Teraz odsypiam wszystkie nieprzespane noce. Nie sądziłam, że kilka godzin snu więcej sprawi, że będę szczęśliwszym człowiekiem.  Akcja regeneracja ruszyła.

Moją mantrą jest teraz powiedzenie „już zaraz będzie wiosna”. W ten sposób pocieszam się, że za chwilę życie będzie prostsze, w każdym aspekcie. Nie będę musiała pamiętać o czapkach, szalikach i rękawiczkach, nie będę walczyć przed każdym wyjściem z kombinezonem dziecięcym. Spacery będą czystą przyjemnością, już czuję ten wiosenny wiaterek i przygrzewające słońce. Skończą się katary i ponura aura za oknem. Papuśny Szef Bobas zacznie chodzić i nie będę musiała go tak często dźwigać. W niedzielę będziemy mogli wybrać się na długi spacer bez obaw, że trzeba szybko wracać bo Bąki głodne, zmarznięte, bo siku… O matko jak ja nie mogę się doczekać wiosny i lata!

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Najnowsze komentarze

    Archiwa

    O mnie

    Życie jest proste. Szczęście jest w naszej głowie. Wierzę, że w życiu wszystko zależy od nas samych, to my je kreujemy. Niczego nie szukam, bo mam wszystko. Czasem tylko trochę więcej słońca by się przydało.

    Obecnie moje życie jest przepełnione obowiązkami domowymi i opieką nad dwójką maluchów. I cieszę się, każdą chwilą, którą mogę spędzić w ten sposób. Życie jest piękne w każdym momencie.