Kiedy nie ma taty w domu… Wycieczka z dziećmi

Z dziećmi to jest tak, że jak nie zęby to katar, jak nie katar to kleszcz, jak nie kleszcz to trzydniówka, jak nie trzydniówka to biegunka… Czyli zawsze coś :). I za nic nie można do tego przywyknąć.

U nas właśnie kończy się kolejny epizod chorobowy, więc umęczona siedzeniem z dziećmi w domu, już z samego rana wybrałam się z nimi na spacer. Minęło dobre pół godziny nim udało mi się ich złapać i przygotować do wyjścia. Już lekko zmęczona zeszłam na dół, niosąc Młodego pod jedną  i rowerek Róży pod drugą pachą, by na dole dowiedzieć się, że nie ma wózka, a to znaczy, że jest w aucie a kluczyki zostały w domu… Zaciskam zęby, w myślach już dzwonię do Marcina (#@&$¥#), wtaczam się z Nikosiem z powrotem na górę, na trzecie piętro, nie ma windy, Róża czeka na dole z rowerkiem. Parę minut później Nikoś już siedzi zapakowany w wózku, Róża na rowerku – jedziemy. Pot ze mnie spływa, a to dopiero początek spaceru.

Pokonaliśmy sto metrów jak zaczęło padać. I czemu ja się dziwię, chmury czarne nad głową, nie ma czym oddychać, przecież od rana zapowiadało się na deszcz… Myśl kobieto, co dalej, nie załamuj się. Deszcz coraz mocniej pada, a myśl o powrocie do domu przeraża mnie, szybko więc pakujemy się do auta, dzieci krzyczą HURRA, jedziemy do miejsca grzechu i rozpusty. Jedziemy do galerii handlowej. Kiedyś to miejsce dawało mi tyle radości, uspokajałam się widząc szklane witryny, i te wszystkie piękne rzeczy, które mogłam mierzyć godzinami, szukać, wybrzydzać… Nikt mnie nie poganiał, nie wołał co chwilę, że chce siku albo kupę albo loda z którym potem nie mogłam wejść do żadnego sklepu.. Ale ale, szybko wracam do rzeczywistości jak tylko słyszę, no właśnie, KUPA! Boże, gdzie ja się teraz zatrzymam, Róża wracamy do domu, albo nie, jedziemy! wytrzymasz? TAK! Jedziemy, najwyżej będzie kupa na siedzeniu myślę i jadę.

Ulubione miejsca moich dzieci w galerii to tak zwany trójkąt bermudzki: plac zabaw, drugi plac zabaw i lodziarnia. Tu teraz toczy się nasze życie jeśli idzie o galerię. Chodzący Nikodem świetnie  już sobie radzi beze mnie, więc ja mam chwilę, żeby po prostu sobie usiąść i odpocząć. Nie muszę w końcu biegać koło nich, bo nie mają skąd spaść, nie ma też piasku ani trawy, które Nikoś czasem lubi pojeść.

Dzieci wybawione, mi burczy w brzuchu, domyślam się, że ich też zaraz dopadnie wilczy głód. Jedziemy na dół po pieluchy, bo z rozpędu nie wzięłam a tu awaria. Przy okazji, kupuję słoiczek z obiadkiem dla Młodzieńca i wdaję się w krótką rozmowę z inną mamą, która „też” ma wyrzuty sumie, że daje swojej dzidzi takie obiadki ze słoika, ale czasem już nie ma siły gotować.. Rozumiem ją i odpowiadam, że „przecież to zdrowe i na szczęście jakaś alternatywa”, by po chwili udać się do windy i wjechać na drugie piętro prosto do McDonald’s, kupić frytki i nakarmić nimi swoje dzieci.. Zerkam po stolikach i takich jak ja, matek z małymi dziećmi, jest jeszcze kilka. Dobra, nie jestem sama. Dzieci się uspokoiły, ale głosy na temat lodów nie cichną, a w zasadzie jeden głos, który jeszcze wczoraj spał pół dnia i narzekał na ból brzucha. Ale nadszedł moment w którym wiem, że sobie już tak łatwo nie poradzę, Nikodem nie chce do wózka, Róża nie chce wyjść z kolejnego placu zabaw, a ja chcę już tylko do domu.. No ale lody to przecież idealne zwieńczenie tej naszej dzisiejszej wspaniałej wycieczki, w końcu nie często robimy sobie taki spontaniczny wypad – tłumaczę się przed sobą. Lody zjedzone, Nikoś zasypia w aucie, Róża zasypia już w domu, a ja odpoczywam. Idealnie.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Najnowsze komentarze

    Archiwa

    O mnie

    Życie jest proste. Szczęście jest w naszej głowie. Wierzę, że w życiu wszystko zależy od nas samych, to my je kreujemy. Niczego nie szukam, bo mam wszystko. Czasem tylko trochę więcej słońca by się przydało.

    Obecnie moje życie jest przepełnione obowiązkami domowymi i opieką nad dwójką maluchów. I cieszę się, każdą chwilą, którą mogę spędzić w ten sposób. Życie jest piękne w każdym momencie.