W poszukiwaniu piękna

Znalazłam profil na Instagramie: rodzina idealna. Ona, on i dwójka małych dzieci. Ona ćwiczy jogę i zajmuje się dziećmi na co dzień. On tata pracujący, z wyglądu przypomina modela z reklamy bokserek Calvina Kleina. Mieszkają gdzieś w Kopenhadze albo innym czystym ekologicznym mieście do którego smog nie dociera…

Z pozoru zupełnie zwyczajni, tak to zresztą relacjonują na Instagramie: jedzą śniadania, podróżują, wspólnie przyrządzają posiłki. I w między czasie udaje im się pstrykać te wszystkie piękne fotki, na których, uwaga, są wszyscy czworo. Może to i bajka ale takie instastory fajnie się ogląda. Różne są rodziny, różne są życia, ale czasem można się zainspirować. Czym? Ano życiem właśnie. Ze smutnych historii to lubię tylko kryminały. Poza tym wszelkie smutne historie, powodują u mnie niepotrzebną lawinę łez, czasem wystarczy mi do tego zwykły reportaż w tvn24.

W moim życiu zawsze sprawdzała się jedna idea: piękno. Uświadomiłam to sobie już jako mała dziewczynka. Dążyć do piękna, szukać piękna, żyć pięknie, otaczać się pięknem. Piękno mnie cieszy. Począwszy od oglądania obrazów w Muzeum Narodowym, po właśnie zdjęcia na Instagramie. To dla mnie bodziec, motywacja, poprawa nastroju. Kiedyś przeczytałam, że nie warto otaczać się przedmiotami, które są dla nas bezwartościowe, albo uważamy je za nijakie, czy nawet brzydkie. W ten sposób czynimy swoje otoczenie, a tym samym własne życie, nijakim. Bardzo łatwo jest poprawić własne samopoczucie, jeśli wokół ciebie są tylko te przedmioty, które lubisz i uważasz za ładne. Lepiej mieć mniej, ale za to nie mieć byle czego. Tylko to co lubisz, co kochasz. Tak samo jest z szafą z ubraniami. Pewnego razu pozbyłam się połowy ubrań, bo trzymanie dresów i rozciągniętego podkoszulka na „gorszy dzień” niepotrzebnie zapełniało mi szafę. Tym sposobem, powoli skompletowałam szafę idealną, bo są tam same moje ulubione ciuchy. Brzydkie filiżanki wyrzuciłam i używam tych najładniejszych i najdroższych. Zbiję to trudno. Wolę taką domową ekstrawagancję niż pić z kubka Nescafe. To takie drobne, małe sprawy, które zmienione, mogą mieć duży wpływa na nasze samopoczucie. Kiedyś wydawało mi się, że kupowanie pięknych zasłon, pościeli czy filiżanki, to niepotrzebne wydawanie pieniędzy. Teraz wiem, że to jak żyjemy, i czym się otaczamy, ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie i pewność siebie.  Ale nauczyłam się też, że lepiej kupić mniej złota niż dużo miedzi 😉

 

 

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Najnowsze komentarze

    Archiwa

    O mnie

    Życie jest proste. Szczęście jest w naszej głowie. Wierzę, że w życiu wszystko zależy od nas samych, to my je kreujemy. Niczego nie szukam, bo mam wszystko. Czasem tylko trochę więcej słońca by się przydało.

    Obecnie moje życie jest przepełnione obowiązkami domowymi i opieką nad dwójką maluchów. I cieszę się, każdą chwilą, którą mogę spędzić w ten sposób. Życie jest piękne w każdym momencie.